Stoję i patrzę. Na krajobraz z połamanych szkieł ułożony wybuchem ciszy. Dzwoni w uszach zbyt dotykając rozsadzając bębenki. Wieszak kręgosłupa jest zbyt twardy. Nie da się być przytulonym kiedy ciało składa się tylko z krawędzi. Moje ramiona są zbyt… by objąć…

Zimno – to jedno – obejmuje dokładnie najmniejszą nawet komórkę mnie… dokładne jak aptekarz przy odmierzaniu proporcji.

A ja boję się…

nie ma nikogo…