Stoję na wietrze. Ale nie czuję jak wyrywa mi włosy gwałtownym powiewem. Nic już nie czuję. Jestem jak kukła z pustymi koralikami oczu. Czarnymi, bo tęczówek zabrakło w fabryce lalek. I wypchana nic nie znaczącymi trocinami staram się. Wtopić w tłum. I zrozumieć…

dlaczego to zawsze muszę być ja?

Wykruszyło się ze mnie tyle… bałagan taki. Trzeba pozamiatać własną bezsilność utopioną w dniu każdego dziś. Krzyczącego porankiem, ciągiem i wieczorem.  Okruchy zwykłości do jakiej tęsknię zbieram pieczołowicie z myślą, że może zostaną, nie uciekną i będą już moje…

A może po prostu jestem dzieckiem niechcianym bożka jakiegoś stworzenia co udawadnia jego niedoskonałość i omylność. Taki błąd co uszkadza wzrok więc się na niego nie patrzy, bo nie wiadomo… co jeszcze się w nim zaskoczy niedoróbką.

Bezsilną złością przytulam policzek do żółtej farby … Zimna.

Zrozumienie w niej… że zadroszczę jej kamienia.

 

Kinga Britschgi – The Last Temptation (www.kingabritschgi.deviantart.com)

The Last Temptation by KingaBritschgi