Jedyne co mogę mieć

To niepewność dzisiejszego

Jutra

Z rozbitej codzienności

Wyjmując

Okruchy

Bosą dłonią.

Cudzołożę

Myślami niewłasnymi

W nieładzie

Rozrzuconymi

Po pościeli

Snów

Jakie dla mnie

Nie przyśnią się

Nigdy

Zamykam drzwi

Do ścian czterech

Na ruchomych piaskach

Ustawionych

I drżę

Że podmuch

Stanie się zbyt silny

I zgasi płomyk

Świecy

Z nas

Jakich nigdy

Nie będzie.

Odejdźcie

Bogowie świata

Zbyt ciasno jest

W tej kapliczce

Szytej na miarę

Gdzie ofiarę składam

Tańcząc bezwstydu pełna

A ty

Kiedy wkładasz

Siebie

W moje usta

Rozgrzeszeniem mi jesteś…

Na chwilę.

 

Rob Hefferan – Grace Elegant 055 (www.robhefferan.net)