Piękno dzisiejszego świata zachwyciło mnie bogactwem wyciągniętym do moich oczu. Mokra po wczorajszej ulewie trawa łasi się do rąk jak sierść kota spragnionego pieszczoty. Rozkwitłe zioła i kwiaty w kalejdoskopie kolorów i nieładzie rozsiania wabią mnie do zachwytu. Zachłysnęłam się całkiem i niepomna na liczne komunikaty przeciwkleszczowe bosymi stopami zanurzyłam sie w tą zieloność wypunktowaną kolorem. Dla mnie. Całą rozłożoną w zachwycającym powabie… miękkość zbierana bukietem stopami…

Piękno…

czy jestem warta…

?

 

Kult – Kult