Marzy mi się… doświadczanie intymności. Taka możliwość na stałe, w chwili, w której potrzeba nabrzmiała – od zaraz, już. Bez czekania. By było dostępne jak bułka, z której urywa się kawałek nie patrząc już na chrupiącą skórkę łakomie, bo kusiła… Jak włącznik światła – pstryk i jest. Tak mi się marzy na wyłączność…

By móc bez żadnych słów podejść i głowę położyć na tym ramieniu, gdzie zapach otuli ukojeniem. Lub by słuchać książki czytanej mi na głos – jest w takim czytaniu coś szalenie bliskością mnie napełniającego. By otrzymać kawę parującą z mojego ulubionego kubka – dla mnie specjalnie zrobioną, choć wcale nie prosiłam. By moknąć na balkonie w otoczeniu ramion i zastanawiać się czy czuję na policzkach deszcz czy pocałunki. Pokazywać księżyc, który świeci tak jasno dzisiejszego wieczora, jakby chciał być niemym świadkiem- latarnią. Oddech nagły na mojej szyi położony dotknięciem szeptu we włosach. I moje dłonie zaplątane w kosmyki nie moje…

Marzy mi się. Intymność taka. Która może zwyczajną jest a nawet powszednią… obecnością. Teraz już… dla mnie.

Intymność, która jest sensem.

 

Tomasz Sętowski – Dusza (www.setowski.com)