Czarnym kotem

przeciąga grzbiet

znacząc śladami pazurów

płoty

na których suszyły się

latem

garnki

lepione przez świętych.

Popękane

zapomnieniem

w głowach maluczkich.

Przy drodze

kapliczką się uśmiecha

z madonną zapomnianą

pajęczynami

zasnutym smutkiem

jej twarzy.

Radością cherubinków

w kościołach mieszkających

opowiedziana

śmiechem

który brzęczy w uszach

kiedy się po bosych stópkach

aniołki

znienacka połaskocze.

Wysokie kopuły

i witraże myśli

kolorowych szkiełek

ozdobami

karmiące oczy

by pokochać pretekstem

łatwiej było.

A ja

chodzę bosonoga po trawie

z kłosami we włosach

wplecionymi

i czując powiew wiatru

całowany słońcem

dziękuję.

Że Jesteś dla mnie

Tak blisko.

 

Zbigniew Preisner i Grzegorz Turnau – Noc