Cicha obecność

Przytuleniem księżyca

Ukojenie

Spojrzeniem uważnym

Tak potrzebnym

Dziś

Tylko dla mnie

Jego ręce

Włożone na mnie

W dotyku

Delikatnym

Chronią w końcu

Przed tętnieniem

Rozpędzonych myśli

Tabunem w galopie

I wreszcie

Nie jestem sama

W chaosie…

Jakby był

Rzeczywisty obok

I wiedział

Że dziś potrzebuję

Bliskiego bardzo

Skupienia

Na mnie.

Szłam  bez celu

Po codzienności

Bez zatrzymania

Rutyną

Niespokojną bardzo

Strach

Zwija swoje struny

Jakimi wciąż

Gra w mojej duszy

Zabierając oddech

I wtłaczając ołów

We wszystkie komórki

Jestem

Nadal pokonana

Ale z kimś

Kto rozumie

Jak bardzo

Trzeba mocno

Trzymać mnie teraz

Za rękę

Żebym nie rozsypała się

W proch

Milionami drobin

Nie do pozbierania.

Zostań

do świtu chociaż…

 

Eric Clapton – River Of Tears obrazy Karol Bąk (by Quidinovi)