Otoczona ludźmi jestem papierowo wyciętymi sztywną linijką. Otoczona ludźmi jestem, dla których bark mi słów. Zupełnie. Milczę patrząc im w oczy, które nie widzą. Ociemniałe.

Pada deszcz – czujesz? Trójwymiarowy kształt pojedynczej kropli, która zyskuje dodatkowy wymiar odbiciem mikroskopijnym świata w sobie. Okrągły brzuszek pełen treści tak wielkich zamkniętych w skrawku nieba spadającego pod nogi. Do zdeptania bez uwagi. Chwile tak wartościowe, by nie stracić. Dotyk deszczu na policzkach, spojrzenie w oczy, dotyk dłoni, mowa wiatru, ciepło kogoś… zagubiona w deszczu szłam. Ale niezgubiona całkiem – tym rodzajem zagubienia jakie nie powoduje strachu, bo się nie znajduje a jedynie napełnia poczuciem bezpieczeństwa. Bo nagle widzi się coś czego wcale się nie utraciło a jedynie zapomniało, przysypane bowiem było, zakurzone, przykryte po to, by nie zapomnieć, czyli w sposób w jaki zawsze tego rodzaju rzeczy jednak giną. Deszcz padał. I pokazywał, że niebo to też takie miejsce, które ulega zakurzeniu. I czasem trzeba w nim otworzyć drzwi na wylot, by pozbyć się tego co skumulowane zbyt mocno jest, nagromadzone i już pęka w szwach. Wylewa więc deszcz a to co zostaje nie ulega zmianie. A jedynie doznaje oczyszczenia. Pełne blasku odnowienia pokazuje prawdę uwypukloną odkryciem.

Zagubiona w pośpiechu i cywilizacji patrzę. Czasem zatrzymana na piękno. Ukryte w kolorach liści mieniących się jesiennie bogactwem róznorodnych odcieni. Paletą złota i czerwieni. Cykl wędrówki słońca po niebie rytmem znaczący egzystencję świata, tak unikalną choć odwieczną przecież. Inne zupełnie poczucie czasu i życia, inna przestrzeń… na wyciągnięcie dłoni dostępna.

Zapytałeś dziś… i pomyślałam jak niewiele wiemy o miłości. Nie znamy, nie nazywamy, uciekamy… bo miłość nie jest rozumowa. Nie da się jej opowiedzieć, wcale. Trzeba poczuć i dać się porwać. I wiem, że trzeba być rozumnym, poukładanym a miłość pozbawia rozsądku przecież, tupie niecierpliwie i zachłannie nie czeka tylko biegnie, by już… i tak sobie myślę, że można właśnie nie poddawać się i rozsądnie przemierzać życie z cierpliwością dużą i opanowaniem, ale na co to komu jeśli nie doświadcza uniesień miłości…

A czasem chciałbym  tak jak dziecko zamknąć oczy i z pełną wiarą w te słowa powiedzieć – nie ma mnie. Kiedy siedzę otoczona nocą i patrzę w niebieską poświatę przebijającą przez szyby okolicznych okien. Domowe ołtarzyki do składania ofiary by nie czuć potrzeby rozmowy. Zastępnik bliskości szklanym złudzeniem. Prowizorka szyta igłą bez nici. A ja… chcę dotyku twoich oczu. Niecierpliwie. Już…

 

Michael Cheval – Strawberry Field (http://chevalfineart.com)

Znalezione obrazy dla zapytania michael cheval