Kontakt ze mną

Chesz porozmawiać poza blogiem – napisz do mnie aja.jestem@wp.pl.

 

  • #1 napisane przez ~Karola
    około 5 lata temu

    Od pewnego czasu odwiedzam tego bloga i uwierzyć nie mogę, że czyjeś życie może być tak podobne do mojego. Też chciałabym odejść od męża, ale wciąż jest jakieś „ale”. Najczęściej to wynika z posiadania dziecka, któremu nie chcę odbierać tatusia. Tylko teraz ten tatuś i tak nie spełnia swojej roli rodzicielskiej, bo „coś” (czyt. alkohol) jest na pierwszym miejscu. Z całego serca życzę Tobie siły, by w tym wszystkim nie zagubić siebie. :-)

  • #2 napisane przez ~Kinga
    około 5 lata temu

    Trafiłam na Pani blog przypadkiem… i nie mogę się oderwać. Wciągnęła mnie Pani w swoje życie i czuję, że nie dam się wygonić ;-)
    Tak mi przykro, kiedy czytam o tym że wielka miłość zmieniła się w wielką obojętność czy wręcz obcość. Choć sama tego nie doświadczyłam, chwilami aż fizycznie odczuwałam Pani ból. Nie wiem czy próbowaliście Państwo terapii małżeńskiej, modlitwy? Kiedy pisze Pani, że w życiu codziennym jest uśmiechniętą duszą towarzystwa, stwarzającą pozory to rozglądam się wokół czy oby Pani nie znam, czy nie jesteśmy koleżankami…Przychodzą mi do głowy myśli- ile osób tak żyje i jak długo tak da się żyć. Z czego czerpie Pani siłę?. Głęboko wierzę, że uda się Państwu ocalić tą miłość, to małżeństwo. Pojąć nie mogę jak mężczyzna może być obojętnym wobec dziecka, które dała mu kobieta będąca Jego wielką miłością. Ach faceci…
    Może jednak uda się wszytko posklejać. O ile ma Pani na to jeszcze siły…
    Jeśli Pani pozwoli to będę tu zaglądać i czekać na dobre wieści! Pozwolę sobie skrobnąć też coś czasem.
    Póki co jestem z Panią myślami….

    • #3 napisane przez Aja
      około 5 lata temu

      Bardzo dziękuję za takie piękne słowa. Poczułam się mocno pokrzepiona – jakby Ktoś dał mi ciepły i miękki sweter (bardzo mi zimno ostatnio – choć aura za oknem wiosenno – letnia). Proszę zaglądać i pisać. Dziękuję za myśli.
      Co daje mi siłę? Podobno ją mam – choć mnie samej trudno ją ujrzeć, mam się raczej za słabeusza. Największym źródłem siły i motorem moich zmagań jest córeczka. Jej jasna i czysta miłość. To, że jest i daje się kochać.
      Moje małżeństwo niestety jest fikcją – nie da się tego skleić… Po wyjaśnieniu kilku spraw, na które czekam – rozwiodę się.
      Czy będę szczęśliwa – nie wiem. Ale z pewnością będę spokojniejsza…
      Pozdrawiam :-)

  • #4 napisane przez ~Agnes
    około 5 lata temu

    Udostepnilas swoje zycie..wiec liczysz na wsparcie,dobra rade.jestem mloda osoba ale swoje w zyciu juz przeszlam,wiele bledow w zyciu popelnilam.od 10 lat nie mam juz bliskiej rodziny,wsparciem byly tylko kolezanki..dopoki nie pojawil sie pierwszy mezczyzna w moim zyciu,zagarnal mnie do swojego swiata,ja pracowalam studiowalam on w domu „czekal”na swoja kobiete(nigdy z obiadem)po prostu byl jak wracalam..z czasem zrobilo sie tak jak u ciebie..doszly narkotyki,4 lata minely a ja nie potrafilam powiedziec koniec prosze wyprowadz sie nie chce cie znac.poszedl do wojska bo musial,a ja odzylam ale dalej z nim bylam,przez telefon i na przepustki.przed koncem jego sluzby pojechalam na impreze,poznalam kogos,okazalo sie ze jest z mojego miasta ale go wczesniej nie znalam.zauroczylam sie ,byl meski,kulturalny,przystojny..zaczelismy sie spotykac ukradkiem,bo male miasto..moj facet skonczyl sluzbe i wrocil do domu „mojego”bo uwazal ze wszystko jest ok..poprosilam zeby sie wyprowadzil,nie zrozumial,kazalam mu sie wyprowadzic,dalej nie rozumial,doszla przemoc ostra,policja,nachodzenie,dobijanie sie do drzwi,koszmar.ale mialam juz kogos i bylo mi lzej jesli mozna tak to nazwac..po roku czasu dal spokoj,psychicznie meczyl jeszcze kolejny rok..ja juz bylam w nowym zwiazku..minely 3 lata,nastepny okazal sie bardzo podobny do poprzedniego..taka ironia..zaczelam myslec znowu o rozstaniu,ale kolejny nie rozumial..no i przypadkiem zaszlam z nim wciaze..na tabletkach antykoncepcyjnych wiec byl to szok ale nie potrafilam usunac,postanowilam robic tak zeby bylo dobrze miedzy nami..cala ciaze bylam gdzies z tylu,on balowal,latal za kumplami,od czasu do czasu gdzies popracowal..zalosne ale dalej chcialam zeby bylo dobrze dla dziecka.urodzil nam sie syn,pierwszy rok spedzilam w domu z synkiem,tatus pracowal to tu to tam zeby starczylo na zycie..po poltorej roku od narodzin maly poszedl do zlobka ja do upragnionej pracy,tatus cos tam zarabial,ale syn byl bo byl,tak jak ja,najwazniejsze to bylo zeby weekend mial wolny bo wtedy wszyscy sa dostepni do balowania,wiec ja caly dzien w pracy i do domu,nie wychodzilam nigdzie do ludzi,zaszylam sie..tatusia widywalam poznymi wieczorami,zdazalo sie ze rankami..gdy synek skonczyl 2 latka cos mnie ruszylo,jak dziecko moze mieszkac w takim domu gdzie jest brak szacunku,rozmowy,agresja,ludzie sie mijaja..w sylwestra przyszly do mnie dziewczyny i wznioslysmy toast za mnie zebym wkoncu znalazla szczescie..miesiac minal,poznalam chlopaka ha na internecie,dokladnie badoo:)sama go wybralam,i zaczelam pisac,calkiem inny niz wszyscy ktorych wogole znalam,ale byl daleko w innym kraju ale polak:)tatus nie chcial sie wyprowadzic,nie rozumial ze nic nas juz nie laczy ze nie ma czego naprawiac,bo wtedy kiedy ja chcialam on mial mnie gdzies!postawilam na swoim,nagle zrobil sie z niego prawdziwy tatus,pokazywal ze kocha mnie i syna ze sie zmienil.od ludzi dochodzilo do mnie ze to tylko gra,ze sa znowu narkotyki alkohol,koledzy koledzy i imprezy,to tylko tak dla mnie grzecznie.zaczelam wychodzic z domu,sama sie przekonalam ze to prawda.z moim kolega pisalam dalej,zaczal dzwonic codziennie,po 3 mies przyjechal do pl na weekend zeby mnie poznac,do swojego miasta,ja dojechalam.pierwsze wrazenie takie sobie,jestem wzrokowcem..rozmowa,kawa,zaprosil mnie do domu,poznalam tate,brata,calkiem inaczej niz zawsze to sie robi.nagadalam sie ze hej.po miesiacu chcial poznac mojego synka,znowu zawital do pl,do siebie.my dojechalismy.synek go zauroczyl,maly nie rozumial kto to,tlumaczylam ze kolega.po kolejnych 2 miesiacach chcial nas zabrac na wakacje,spedzilismy tydz nad jeziorem a tydz u niego w domu z rodzina,maly byl przeszczesliwy.zaczal tesknic za nim,ja tez..tatus sie dowiedzial ze mam kogos,nachodzil,grozil ze nikt mu syna nie bedzie wychowywal,tyle ze on dopiero sie obudzil ze jest ojcem..bylo naprawde ciezko,sama z dzieckiem,praca,utrzymanie mieszkania,po prostu hardcore!ale dawalam rade,potrafilam sama sobie zorganizowac wszystko.moj kolega zaczal mowic o tym ze chce ulozyc sobie ze mna zycie ze mnie kocha i mojego synka,ze wlasnie takiej kobiety szuka,ja zylam swoim zyciem w pl a on caly czas byl obecny w moim zyciu,przez tel i internet ale byl.nadeszly swieta,przyjechal na ponad miesiac do siebie.ja wzielam wolne i wyladowalam u jego rodziny,poznalam mame i dalsza ekipe drzewa genealogicznego,tylko ochy i achy ze wkoncu znalazl kogos kto da mu szczescie,wspieral mnie w wojnie z tatusiem,byl obecny codziennie.chcial zebym wziela malego i przyjechala do niego,ze tam bedzie lepiej i ze nas kocha.2miesiace pozniej pojechalam..no i jestem tu za granicami polski,z nim i synkiem,oczekujemy drugiego szkraba,minelo juz duzo czasu,kochamy sie dalej,moj synek zyje w domu gdzie jest szacunek,milosc,szczescie,zabawa,niczego nam nie brakuje. nie patrz na siebie i meza,tylko na dziecko,odejdz,dasz rade,nie uda sie znalezc szczescia od razu to trzeba bedzie poczekac ale napewno bedzie lepiej byc bez tego tatusia niz z nim,a dziecko bedzie szczesliwe zobaczysz.nie mozna tak ciepriec,w imie czego??jestes kobieta i udowodnij ze my jestemy silniejsze,bo taka jest prawda

  • #5 napisane przez ~Aja
    około 5 lata temu

    Dziękuję Ci bardzo
    i życzę żeby szczęście, które odkryłaś było z Tobą zawsze.
    :-)

Brak trackbacków.